niedziela, 15 listopada 2015

Zwiastun



Kochani w tym tygodniu nie ma rozdziału, ale jest coś co równie was zadowoli...
Oto zwiastun mojego fanfiction...
Nie jest on najlepszy bo nie mam doświadczenia, ale jest.
Zapraszam do oglądania i oceniajcie w komentarzach...




sobota, 7 listopada 2015

Rozdział 1



Całkowicie nowe miejsce...



Kolejna łza spłynęła po jej drobnej, opuchniętej twarzy ciągnąc za sobą czarne smugi. 
Ona jednak się tym nie przejmowała, tępym wzrokiem wpatrywała się na ludzi żegnających swoich bliskich. 
Widziała to przez szybę odlatującego samolotu. To koniec, koniec jej starego życia.
Teraz rozpoczyna się nowe, wszystko od początku, ale teraz nie jest już noworodkiem dopiero poczętym na świat.
Jest nastoletnią dziewczyną, która musi zacząć swoje życie w zupełnie obcym kraju...
W jej głowie znów rozgrywały się ważne wydarzenia dziejące się tu w Polsce, a szloch stał się głośniejszy. 
Nie umiała go opanować, nawet nie chciała, musiała z siebie to wyrzucić. 
Kochała to miejsce, kochała swoich przyjaciół, znajomych, bliskich.
Wyciągnęła z torebki zdjęcie i przejechała po nim opuszkami palców.
Będę za wami tęsknić szepnęła sama do siebie patrząc na fotografie przedstawiającą trzy wesołe dziewczynki.
Były jej najlepszymi przyjaciółkami od piaskownicy...
A teraz? Teraz nie ma nikogo oprócz rodziców i brata.
~~~~~~
Obudził mnie głos mojej mamy, która delikatnie szturchała mnie w ramię, chcąc mnie obudzić.
Leniwie uchyliłam powieki.
-Asiu lądujemy, zapnij pasy - powiedziała wkładając do torebki szminkę. 
Posłusznie zrobiłam to o co prosiła mnie mama i wyjrzałam za okno.
Nie mogę zaprzeczyć, że Londyn jest piękny, ale to nie zmienia faktu, że zdecydowanie wolałabym zostać w Warszawie.

-I jak podoba ci się miasto? - zapytał mój tata, który cały czas miał wyrzuty sumienia, że 
musieliśmy się przeprowadzić, a ja musiałam opuścić swoich przyjaciół.
-Jest okej - odpowiedziałam i wzruszyłam ramionami
-Cóż  za entuzjazm. No dobrze to wsiadajcie, jedziemy obejrzeć dom - Odparł i wskazał ręką otwarte drzwi do taksówki.
Przez całą drogę do naszego nowego domu, rozglądałam się przez otwarte okno i podziwiałam londyńskie piękno.
-Ładnie no nie? - zapytał szeptem mój brat.
-Jest ślicznie, ale...
-Wiem. - przerwał mi Adrian.
-Nasi znajomi o to chodzi prawda? - zapytał ze smutkiem w oczach.
Przytaknęłam tylko i rzuciłam mu się na szyje.
Poczułam jak słone kropelki, jedna po drugiej płyną po moim policzku.
Znowu to samo. Ja po prostu nie mogę sobie z tym poradzić, ale jakoś będę musiała.
Życie się nie kończy, przecież muszę jakoś funkcjonować.
-No już dobrze, kochanie nie płacz - usłyszałam. 
On jest taki wspaniały. Mam najlepszego brata na świecie.

W końcu dojechaliśmy pod wskazany adres. Zbierając torebkę z siedzenia, szybkim ruchem otworzyłam drzwi samochodu i
z zaciekawieniem spojrzałam na budynek. Dom z zewnątrz był cudowny. Miał kolor morelowy.
Był większy od starego i do tego ten piękny ogród. Muszę przyznać, że bardzo mi się spodobał.
Po jednej stronie domu było piękne oczko z obłożonymi kamieniami dookoła i małym wodospadem dającym piękny efekt całości.
-Proszę - uśmiechną się tata podając mi klucze do domu. 
Spojrzałam na niego i głęboko westchnęłam.
Niezbyt szybkim krokiem podeszłam do drzwi, włożyłam kluczyk do zamka, po czym delikatnie go przekręciłam.
Uchyliłam niepewnie drzwi, robiąc kilka kroków w przód i tym samym wchodząc do środka.
Zaczęłam zwiedzać dom i jeżeli mam być szczera to był cudowny.
Sto razy lepszy od tamtego w Polsce.
Z delikatnym uśmiechem na ustach weszłam po woli na górę, gdzie znajdowały się cztery pokoje, łazienka i toaleta.
Jeden z tych pokoi miał należeć do mnie . Otworzyłam jedne drzwi , po czym weszłam do środka i
delikatnie okręciłam się wokół własnej osi, dokładnie rozglądając po pokoiu. 
Ściany pomalowane na jasno fioletowo. Na jednej z nich napis " I love dance...".
Duże łóżko, pokryte satynową pościelą, meble w kolorze jasnego beżu oraz duża,
pojemna szafa w tym samym kolorze.
Oniemiała bezwładnie opadłam na łóżko. Dosłownie tak, jakby ktoś siedział mi w głowie i dokładnie odtworzył pokój moich marzeń.
A może to rodzice chcieli w ten sposób zrekompensować mi przeprowadzkę?
Po chwili usłyszałam ciche, delikatne pukanie. Podniosłam się i usiadłam na łóżku, w tym samym czasie moja mama weszła do pokoju.
-I jak ci się podoba? - spytała, kładąc na podłogę jedną z moich walizek.
-Jest śliczny - wydukałam i z lekkim uśmiechem przytuliłam się do mamy.
-Cieszę się, że ci się podoba. - Mama odwzajemniła uśmiech, będąc widocznie zadowolona, że wreszcie przestałam się "dąsać".
-Asiu naprawdę jest nam przykro, że musiałaś zmienić szkołę, zostawić przyjaciół, ale wiesz, że nie mieliśmy wyjścia - powiedziała i odgarnęła mi włosy za ucho.
-Wiem mamo, wiem - uśmiechnęłam się blado. 
-Jest mi ciężko, ale was rozumiem i potrzebuję trochę czasu, żeby przyzwyczaić się do nowego miejsca - dodałam wzruszając ramionami.
-Cieszę się, że rozumiesz. - Mama mocno mnie przytuliła.
-A teraz chodź. Zobaczysz pokój Adriana, a potem wniesiemy resztę twoich torb.
~~~~~~

Wierzchem dłoni otarłam czoło i zmęczona padłam na łóżko. 
Nie sądziłam, że wypakowanie rzeczy i ogarnięcie mojego pokoju może być tak męczące.
Z lewej kieszeni szortów wyjęłam swój telefon. Była dopiero trzynasta, a więc cały dzień przede mną.
Przede wszystkim chciałam przejść się po mieście, dokładnie go obejrzeć, ale z racji tego, że mam słabą orientację w terenie i
zgubiłabym się po pierwszym zakręcie idzie ze mną Adrian.
Przejdziemy się, obejrzymy, znajdziemy fajne miejsca no i co zaczniemy nasze życie tu w Anglii.
Tak już musi być, nic nie zmienimy i możemy się cieszyć, że nasi rodzice od dziecka kładli nacisk na angielski...



----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


No i mamy pierwszy rozdział. Wiadomo jak na początek, nic ciekawego się nie dzieje, ale musicie być cierpliwi.
Mam nadzieję, że to opowiadanie wam się spodoba i zostaniecie ze mną na dłużej.
Kolejne rozdziały będę starała dodawać się co tydzień :P Liczę na wasze komentarze.